belka gorna
Poniedziałek,   11 Sierpnia 2008 Wadecki: ''Przemek mógł być w dysze'' Piotr Wadecki, selekcjoner reprezentacji polskich szosowców na Igrzyska Olimpijskie w Pekinie jeszcze kilka lat temu sam jako czynny zawodnik uczestniczył z niemałym sukcesem w olimpijskiej rywalizacji w Sydney (7. miejsce).

Tym razem też znalazł się w Polskiej Reprezentacji Olimpijskiej na Pekin, ale jako szkoleniowiec. W stolicy Chin pod jego opieką znajdowali się wszyscy polscy szosowcy, trzech mężczyzn (Przemysław Niemiec, Jacek Morajko, Tomasz Marczyński) oraz nasza jedynaczka Paulina Brzeźna.

Zapytaliśmy selekcjonera o ocenę obu wyścigów ze startu wspólnego.

- To były dwa zupełnie inne wyścigi i w całkowicie innych warunkach pogodowych. Podczas wyścigu mężczyzn temperatura oscylowała pomiędzy 35 a 38 stopni Celsjusza przy bardzo wysokiej wilgotności powietrza (ok. 90% - przyp. red.), natomiast podczas rywalizacji kobiet było chłodno, a nawet zimno. Przy padającym deszczu, w najwyższym punkcie wyścigu było 12-15 stopni Celsjusza. Jednak wyścig mężczyzn to była prawdziwa masakra dla zawodników. Stojące powietrze i ta wilgotność powodowały, że nie było czasami czym oddychać - powiedział Piotr Wadecki. - Ludzie na bufecie wyglądali jakby wyszli przed chwilą z basenu - dodał.

- Jak pan ocenia występ Przemka Niemca?

- Jeżeli chodzi o Przemka Niemca to uważam, że pojechał bardzo dobry wyścig. Czuł się świetnie i n doprawie przed wyścigiem ustaliliśmy, że to on będzie liderem i chłopcy będą mu pomagać. On sam zadeklarował, że weźmie na siebie ciężar liderowania. Wszyscy to zaakceptowali i przez cały wyścig pomagali mu.

- Czy 16. miejsce to wszystko na co było stać tego dnia Niemca, czy można było pokusić się o jeszcze lepszą lokatę?

- W moim mniemaniu Przemek mógł w tym wyścigu być w dysze. W momencie, kiedy zaatakował Andy Schleck i zawiązała się ucieczka trzech kolarzy (Schleck, Sanchez, Rebellin), a potem za nimi ruszył Kołobniew z Rogersem, Przemek załapał się do grupki pościgowej składającej się z pięciu kolarzy. Niestety ta pogoń szybko zlikwidował peleton z Bettinim na czele na około 4 kilometry do mety. W momencie, kiedy zostali złapani skontrował Cancellara, przeskoczył do goniącej dwójki i razem doszli do czołowej ucieczki. Wtedy było już wiadomo, że medale pojechały. Jednak 16. miejsce Przemka uważam za dobry wynik - relacjonował Wadecki.

- Czy praca włożona w wyścig wspólny nie przełoży się na występ Niemca w "czasówce"?

- Przemek nie umęczył się. Jest w dobrej formie, ma "nogę". On jako jedyny z naszych zawodników doskonale zniósł te arcytrudne warunki atmosferyczne. Myślę, że jak pogoda podczas jazdy na czas będzie podobna jak na wspólnym, to możemy liczyć na dobry występ Przemka.

- Czy jako opiekun szosowców udzielał pan jakiś wskazówek Pulinie Brzeźje przed wyścigiem?

- Powiedziałem Paulinie, żeby cały wyścig przejechała jak najbardziej ekonomicznie. Żeby nie angażowała się w próby ucieczek i nie traciła bezsensownie sił. Muszę przyznać, że jechała rewelacyjnie. Nie miała żadnych problemów z podjazdami, wszystko rozgrywała mądrze. Wyglądała świeżo przez cały wyścig, była naprawdę świetnie przygotowana.

Rozmawiał Tomasz Piechal
Źródło:  "s24.pl"      
drukuj wyślij
belka dolna
Polski Związek Kolarski

ul. Andrzeja 1; 05-800 Pruszków
tel.: +48 (22) 738-83-80/81, fax: +48 (22) 738-83-90
szkolenie: (22) 738-83-84/88/89; księgowość: (22) 738-83-86
e-mail: biuro@pzkol.pl

design by: Serwis sportowy s24.pl